Nazywam się

Sylwia Kulesza

Pomagam wyjść z cieni przeszłości świadomym kobietom, które są gotowe stanąć w świetle swojej Mocy.

Kobietom, które czują, że nie wystarczy już tylko rozumieć. Trzeba zejść głębiej. Przebudzić ciało. 

Otworzyć serce. Odsłonić duszę. Kobietom, które chcą pracować na kilku poziomach jednocześnie. 

Z czułością i odwagą.

 

Jestem pedagożką opiekuńczo – wychowawczą, praktyczką Somatic-Experiencing (metoda pracy z traumą, ukończyłam certyfikowany 3-letni kurs), praktyczką Bodynamic (to nurt terapii somatycznej; odbyłam 4-letnią szkołę, jestem w trakcie certyfikacji). Zdobyte kompetencje łączę z własnym doświadczeniem odzyskiwania siebie i urzeczywistniania potencjału mojej duszy.

32

Wiem, że na rynku spotkasz wielu przewodników po fragmentach ludzkiego doświadczenia.

Znajdziesz coachów od zmiany mindsetu. Bodyworkerów uwalniających napięcia z ciała. Terapeutów, odblokowujących emocjonalny przepływ. Trafisz też na przewodników duchowych i mistrzów manifestacji, którzy pomagają wznieść się na wyższy poziom świadomości, na którym Twoje obecne problemy magicznie znikną. 

Ja wiem jedno. Praca wycinkowa – skupiona tylko na jednym obszarze – nie uzdrawia, a jedynie pogłębia i tak istniejące w nas rozszczepienie. 

Przeprogramowanie umysły nie przyniesie efektów, jeśli system nerwowy odtwarza stare wzorce. Emocje nie przepłyną, jeśli Twoje ciało broni się przed nimi napięciową zbroją. Nawet te trafnie rozpoznane i pięknie nazwane. A głębokie doświadczenia duchowe okażą się ślepą uliczką, jeśli ich nie ucieleśnisz. Jeśli nie wykonasz  głębokiej  pracy u podstaw.

Nikt Ci tego nie powie wprost, ale nawet wieloletnia terapia nie odpowie na tę część głębokiej tęsknoty serca i poczucia pustki, która prowadzi do Boga / Siły Wyższej / kontaktu ze Źródłem. Bo to inne obszary.

Tylko tak możesz odzyskać siebie w pełni. Łącząc ciało, emocje, umysł i duszę.

Każdy z tych obszarów jest tak samo ważny. Każdy z nich potrzebuje innych narzędzi i innego tempa pracy.  

Wspieram w procesie odzyskiwania siebie, łącząc pracę z ciałem i uwalnianie emocji z rozwojem duchowym. Jestem kobietą, która sama przeszła swój proces ucieleśnienia. Kawałek po kawałku odzyskałam, przyjęłam i ukochałam utracone fragmenty mojej świadomości. Przywróciłam je do życia.  Robię to nadal i daje mi to ekstatyczną wręcz satysfakcję!  

I z tego miejsca – w połączeniu wszystkich moich doświadczeń, kompetencji i darów, tworzę dla Ciebie bezpieczną przestrzeń. Całościowo. Holistycznie. Bez sztucznego krojenia tego, co od dawna pragnie wrócić w Tobie do Pełni.   

30

Marzę o świecie, w którym żyjemy w pełni świadomie, otwierając się na wszystkie wymiary naszego jestestwa.

To świat, w którym honorujemy nasze ciała i odważnie przejawiamy nasze dusze.

Pragnę, byś przestała sobie umniejszać. Byś uwolniła się z niewidzialnych imadeł przeszłości. Byś stanęła w pełnym blasku swojej Mocy, płynącej z Twojego najgłębszego JA.

Ale! Nie będę Ci opowiadać, że to lekkie i przyjemne.

Ten proces potrafi być naprawdę trudny.

Zwłaszcza, jeśli masz za sobą bolesne dzieciństwo. Stare wzorce będą robić co w ich mocy, by utrzymać Cię przy życiu. A walka z nimi tylko dodaje im mocy. Tu trzeba inaczej. Świadomie. I we właściwym tempie.

Wiem, że każda, ale to każda kobieta (!) niesie w sobie niepowtarzalną energię. Wyjątkową, unikalną wibrację. Jedyny w całym wszechświecie ton, który jest nie do podrobienia. Ty masz swój. I może się on wyrazić tylko przez Ciebie!

Dopóki pozostaje uwięziony w Twoim cieniu. W zakamarkach Twoich napięć. W bólu przeszłości. To ani Ty, ani świat ani nikt z ludzi go nie usłyszy. Nikomu więc nie służy Twoja małość.

Naprawdę, już dość. Czas stanąć w pełni swojej Mocy!

Co jest dla mnie najważniejsze w mojej pracy?

Samoświadomość

Czyli zdolność oddzielenia tożsamości duszy (esencja, to kim naprawdę jesteś) od ludzkich uwarunkowań i programów przeszłości. Czujesz się gorsza? Wybrakowana? Nie na swoim miejscu? To przykłady fałszywych przekonań, które bazują na deficytach dzieciństwa. Nie walczymy z nimi. Rozpoznajemy. A potem w bezpieczny i łagodny sposób przechodzimy z roli ofiary – małego, skrzywdzonego dziecka, do miejsca świadomej obserwatorki i kreatorki swojego życia. Samoświadomość to mapa, która prowadzi Cię prosto do siebie.

Miłość (do siebie)

W Twojej relacji ze sobą, odzwierciedla się to, jak byłaś traktowana w swoim dzieciństwie. Sprawdź tylko: zdarza Ci się patrzeć na siebie krytycznie i oceniająco? Porównujesz się z innymi? Wstydzisz się tego jaka jesteś?

Nauczę Cię, jak poprzez kontakt z ciałem, dzieckiem wewnętrznym i duszą doświadczać bliskości ze sobą. I odczuwać w końcu miłość, której tak bardzo pragniesz. To podstawa zdrowych relacji. I  zdrowego, szczęśliwego życia. Od tego się zaczyna.

Emocje

Być może nadal jeszcze dzielisz emocje na dobre i złe, obawiając się tych nieprzyjemnych. A może nie pozwalasz sobie na “niskowibracyjne” stany, z lęku, że przyciągniesz do swojego życia więcej trudnych sytuacji? 

Tymczasem to właśnie unikanie i wypieranie emocji wzmaga Twoje cierpienie. To nie emocje, ale brak miejsca na nie jest problemem. Nauczę Cię je obejmować. Powiększymy Twój emocjonalny kontener i poszerzymy zakres rezyliencji poprzez pracę z układem nerwowym. 

Duchowość

Trauma odcina. Od siebie. Od innych. Od ciała. Od duszy. Wewnętrzne poćwiartowanie sprawia, że jesteśmy daleko od siebie i swojej esencji. 

A konsekwentna praca z traumą pomaga zebrać wykluczone kawałki duszy na nowo i poskładać je w jedną, spójną całość. To z kolei prowadzi do głębszych wymiarów naszego jestestwa. 

Wierzę, że duchowość jest przejawem zdrowego życia i wewnętrznej integralności. Nie musi (choć może) być połączona z żadną wiarą czy religią. Stanowi cechę zdrowego, kompletnego JA, które rozpoznaje siebie w relacji z Siłą Wyższą/Bogiem.

Transformacja

Bezsilności i przekonaniem, że “tak już musi być” to tylko echo bolesnej przeszłości. Fragment dziecięcego doświadczenia, które boli. I TEN ból dobrze już znasz. 

Istnieje inny rodzaj bólu. Ból wzrastania i otwierania się na nowe. A nowe – choć woła, to i straszyć może. Potrzebujemy je oswajać kawałek po kawałku. To bywa trudne. Ale nie bardziej niż życie w starych schematach.

Prowadzę przez naprawdę głębokie procesy, które nie uznają dróg na skróty. Ale nawet przez największą ciemność nie idziesz sama. Towarzyszę Ci na każdym etapie zmiany.

Chcesz poznać moją historię?

Wychowałam się w rodzinie alkoholowej, jako najstarsze z trójki rodzeństwa. Znam od podszewki szereg tematów związanych z dysfunkcyjnym domem: dysocjacja, permanentny lęk o przyszłość, chroniczne napięcie, nadwrażliwość, lęk przed odrzuceniem, współzależność emocjonalna, poczucie pustki i bycia wybrakowaną. Klimat przemocowego domu wgryzł się w moje ziemskie dna. Dokładnie ten sam klimat odtwarzałam w różnych moich bliskich relacjach, również w relacji ze sobą.

Długo nie łączyłam kropek.

Wewnętrzny ból rozdzierał mnie od środka, i utrudniał wzięcie pełnego oddechu. Tęskniłam za nieistniejącym domem, którego na próżno wypatrywałam w oczach innych ludzi i w kolejnych adresach. Wsparcia szukałam w psychologii, psychoterapii, duchowości, religijności, ezoteryce, rozwoju osobistym. Moja wiedza rosła, a wraz z nią moja wewnętrzne rozdarcie.

 

Przełomem w moim życiu był czas, kiedy zaczęłam kontaktować się ze swoim wewnętrznym dzieckiem w sposób, który angażuje ciało i układ nerwowy. Odblokowałam kolejne fale emocjonalnej energii i udrożniłam przepływ tam, gdzie przez lata panował zastój. Zrozumiałam, że uzdrowienie, którego szukam kryje się w tym, od czego uciekam. We mnie samej, w moim wnętrzu. Ale nie jakimś abstrakcyjnym duchowym wnętrzu, ale w moim fizycznym ciele.

Zaczęłam zatrzymywać się w swoim emocjonalnym i fizycznym bólu i z uważnością przyglądać się temu, co się za nim kryje. Następnie reagowałam na niego w nowy, reparacyjny sposób.

Z przerażeniem, ale i z ulgą zdałam sobie sprawę z tego, że nie przeżywam nic nowego – każde bolesne doświadczenie w dorosłym życiu zawracało mnie do mojego dzieciństwa, by ponownie – i tym razem świadomie- przeżyć to, co wtedy było nie do przeżycia. I by tym razem potraktować swoje doświadczenie inaczej, korzystając z nowych jakości i zasobów. Innych niż te, którymi dysponowałam jako dziecko.

Tak poznałam Aurorę – moje wewnętrzne dziecko. Kiedy naprawdę ją poczułam, nie byłam już w stanie uciekać od jej bólu i zamykać przed nią drzwi. Zapragnęłam stać się dla niej dobrym, kochającym rodzicem, którego wiele razy brakowało w jej/moim dzieciństwie.

Praca terapeutyczna uwzględniająca ciało i kontakt z wewnętrznym dzieckiem nareszcie zaczęła przynosić wymierne efekty, których tak bardzo pragnęłam! Moje cierpienie zmniejszało się. Nie czułam się już tak bardzo osamotniona w moim doświadczeniu. Miałam coraz więcej przestrzeni na swoje odczuwanie i reakcje.

 

Zrozumiałam, że wszystko, po co wcześniej sięgałam i czego słuchałam – robiłam, żeby od siebie uciec. Żeby się zmienić, naprawić, żeby nie być tym, kim jestem. Tymczasem uzdrowienie czekało dokładnie tam, gdzie było najtrudniej – tuż pod powierzchnią mojej skóry.  Radość odnalezienia siebie była tak wielka, że zapragnęłam dzielić się swoim doświadczeniem z innymi.

Tak powstał mój kanał oraz blog (dawniej Zapiski Aurory)

Z czasem zaczęłam kształcić się w pracy z traumą rozwojową i szokową, by swoją wiedzę praktyczną wzbogacać o wiedzę popartą badaniami i doświadczeniem innych osób. Zostałam praktyczką terapii traumy metodą Somatic Experiencing®, a także praktyczką Bodynamic (jestem w trakcie certyfikacji).

I teraz napiszę coś dziwnego. Po wielu latach od odnalezienia Aurory, choć miałam naprawdę fajne, poukładane życie, znów zaczęłam czuć wewnętrzną pustkę. (Sic!) Podobną w objawach, ale inaczej odczuwaną. Tęsknotę choć znaną, to w nowej odsłonie.

Tym razem jednak miałam na nią dużo więcej przestrzeni. Nie uciekałam. Zaciekawiałam się nią i pozwalałam się jej przenikać. Dość szybko okazało się, że ten nowo odkryty brak, ta pustka, którą czuję wskazuje kierunek do siebie. Jeszcze głębiej. Jeszcze prawdziwiej. I w tym spotkaniu nie chodziło już ani o dzieciństwo ani o wewnętrzne dziecko. Chodziło o połączenie z moją najgłębszą Esencją.

W tym intensywnym czasie zrozumiałam, że każdy centymetr ciała, który uwolniłam od starych schematów i napięć, wołał teraz o kontakt z czymś głębszym. Nie mogłam zapełnić tego kolejną aktywnością, wyzwaniem, kompetencjami czy sukcesem. Potrzebowałam napełnić się duchowym światłem, samą esencją BYCIA.

Otworzyłam się jeszcze bardziej na kontakt z Bogiem, Siłą Wyższą, Wszechświatem (nazwij to jak chcesz – mówimy o Jednym bez względu na słowa i religie, którymi to opakujesz.) W zdrowy, ugruntowany sposób.

Choć duchowość w różnych formach towarzyszyła mi od zawsze, to duchowość ucieleśniona – doznawana w postaci fizycznych doznań w ciele, doświadczona w każdej komórce mojego ciała jako przenikająca mnie życiodajna energia była dla mnie czymś nowym. Czułam się tak, jakby moja dusza i moje ciało wpadły sobie w objęcia i nie chciały się nigdy więcej rozdzielać.

Zakochałam się w tym połączeniu!

Tylko pomyśleć, że kiedyś było mi tak ciasno w ciele. Traktowałam je jak przeszkodę w drodze do siebie. Tymczasem to właśnie relacja z ciałem otworzyła mnie na najpiękniejsze doświadczenia (również te duchowe) i pozwoliła odzyskać to, za czym tak bardzo tęskniłam – głębokie poczucie połączenia i przynależności.

Uważam, że zdrowy rozwój uwzględnia wszystkie nasze aspekty: cielesny, emocjonalny, mentalny i duchowy. Pomagam je łączyć i integrować. W końcu jesteś C(i)ałością!

Chcesz zobaczyć, jak możesz ze mną pracować?

W zależności od tego, na którym etapie transformacji jesteś, możesz potrzebować innego rodzaju wsparcia. Zapoznaj się z ofertą moich kursów i warsztatów i wybierz ten, który rezonuje z Tobą najbardziej. 

zajrzyj na mój kanał

umów się ze mną na

poznaj moje