Nazywam się
Pomagam wyjść z cieni przeszłości świadomym kobietom, które są gotowe stanąć w świetle swojej Mocy.
Kobietom, które czują, że nie wystarczy już tylko rozumieć. Trzeba zejść głębiej. Przebudzić ciało.
Otworzyć serce. Odsłonić duszę. Kobietom, które chcą pracować na kilku poziomach jednocześnie.
Z czułością i odwagą.
Jestem pedagożką opiekuńczo – wychowawczą, praktyczką Somatic-Experiencing (metoda pracy z traumą, ukończyłam certyfikowany 3-letni kurs), praktyczką Bodynamic (to nurt terapii somatycznej; odbyłam 4-letnią szkołę, jestem w trakcie certyfikacji). Zdobyte kompetencje łączę z własnym doświadczeniem odzyskiwania siebie i urzeczywistniania potencjału mojej duszy.
Znajdziesz coachów od zmiany mindsetu. Bodyworkerów uwalniających napięcia z ciała. Terapeutów, odblokowujących emocjonalny przepływ. Trafisz też na przewodników duchowych i mistrzów manifestacji, którzy pomagają wznieść się na wyższy poziom świadomości, na którym Twoje obecne problemy magicznie znikną.
Ja wiem jedno. Praca wycinkowa – skupiona tylko na jednym obszarze – nie uzdrawia, a jedynie pogłębia i tak istniejące w nas rozszczepienie.
Przeprogramowanie umysły nie przyniesie efektów, jeśli system nerwowy odtwarza stare wzorce. Emocje nie przepłyną, jeśli Twoje ciało broni się przed nimi napięciową zbroją. Nawet te trafnie rozpoznane i pięknie nazwane. A głębokie doświadczenia duchowe okażą się ślepą uliczką, jeśli ich nie ucieleśnisz. Jeśli nie wykonasz głębokiej pracy u podstaw.
Nikt Ci tego nie powie wprost, ale nawet wieloletnia terapia nie odpowie na tę część głębokiej tęsknoty serca i poczucia pustki, która prowadzi do Boga / Siły Wyższej / kontaktu ze Źródłem. Bo to inne obszary.
Tylko tak możesz odzyskać siebie w pełni. Łącząc ciało, emocje, umysł i duszę.
Każdy z tych obszarów jest tak samo ważny. Każdy z nich potrzebuje innych narzędzi i innego tempa pracy.
Wspieram w procesie odzyskiwania siebie, łącząc pracę z ciałem i uwalnianie emocji z rozwojem duchowym. Jestem kobietą, która sama przeszła swój proces ucieleśnienia. Kawałek po kawałku odzyskałam, przyjęłam i ukochałam utracone fragmenty mojej świadomości. Przywróciłam je do życia. Robię to nadal i daje mi to ekstatyczną wręcz satysfakcję!
I z tego miejsca – w połączeniu wszystkich moich doświadczeń, kompetencji i darów, tworzę dla Ciebie bezpieczną przestrzeń. Całościowo. Holistycznie. Bez sztucznego krojenia tego, co od dawna pragnie wrócić w Tobie do Pełni.
To świat, w którym honorujemy nasze ciała i odważnie przejawiamy nasze dusze.
Pragnę, byś przestała sobie umniejszać. Byś uwolniła się z niewidzialnych imadeł przeszłości. Byś stanęła w pełnym blasku swojej Mocy, płynącej z Twojego najgłębszego JA.
Ale! Nie będę Ci opowiadać, że to lekkie i przyjemne.
Ten proces potrafi być naprawdę trudny.
Zwłaszcza, jeśli masz za sobą bolesne dzieciństwo. Stare wzorce będą robić co w ich mocy, by utrzymać Cię przy życiu. A walka z nimi tylko dodaje im mocy. Tu trzeba inaczej. Świadomie. I we właściwym tempie.
Wiem, że każda, ale to każda kobieta (!) niesie w sobie niepowtarzalną energię. Wyjątkową, unikalną wibrację. Jedyny w całym wszechświecie ton, który jest nie do podrobienia. Ty masz swój. I może się on wyrazić tylko przez Ciebie!
Dopóki pozostaje uwięziony w Twoim cieniu. W zakamarkach Twoich napięć. W bólu przeszłości. To ani Ty, ani świat ani nikt z ludzi go nie usłyszy. Nikomu więc nie służy Twoja małość.
Naprawdę, już dość. Czas stanąć w pełni swojej Mocy!
Samoświadomość
Czyli zdolność oddzielenia tożsamości duszy (esencja, to kim naprawdę jesteś) od ludzkich uwarunkowań i programów przeszłości. Czujesz się gorsza? Wybrakowana? Nie na swoim miejscu? To przykłady fałszywych przekonań, które bazują na deficytach dzieciństwa. Nie walczymy z nimi. Rozpoznajemy. A potem w bezpieczny i łagodny sposób przechodzimy z roli ofiary – małego, skrzywdzonego dziecka, do miejsca świadomej obserwatorki i kreatorki swojego życia. Samoświadomość to mapa, która prowadzi Cię prosto do siebie.
Miłość (do siebie)
W Twojej relacji ze sobą, odzwierciedla się to, jak byłaś traktowana w swoim dzieciństwie. Sprawdź tylko: zdarza Ci się patrzeć na siebie krytycznie i oceniająco? Porównujesz się z innymi? Wstydzisz się tego jaka jesteś?
Nauczę Cię, jak poprzez kontakt z ciałem, dzieckiem wewnętrznym i duszą doświadczać bliskości ze sobą. I odczuwać w końcu miłość, której tak bardzo pragniesz. To podstawa zdrowych relacji. I zdrowego, szczęśliwego życia. Od tego się zaczyna.
Emocje
Być może nadal jeszcze dzielisz emocje na dobre i złe, obawiając się tych nieprzyjemnych. A może nie pozwalasz sobie na “niskowibracyjne” stany, z lęku, że przyciągniesz do swojego życia więcej trudnych sytuacji?
Tymczasem to właśnie unikanie i wypieranie emocji wzmaga Twoje cierpienie. To nie emocje, ale brak miejsca na nie jest problemem. Nauczę Cię je obejmować. Powiększymy Twój emocjonalny kontener i poszerzymy zakres rezyliencji poprzez pracę z układem nerwowym.
Duchowość
Trauma odcina. Od siebie. Od innych. Od ciała. Od duszy. Wewnętrzne poćwiartowanie sprawia, że jesteśmy daleko od siebie i swojej esencji.
A konsekwentna praca z traumą pomaga zebrać wykluczone kawałki duszy na nowo i poskładać je w jedną, spójną całość. To z kolei prowadzi do głębszych wymiarów naszego jestestwa.
Wierzę, że duchowość jest przejawem zdrowego życia i wewnętrznej integralności. Nie musi (choć może) być połączona z żadną wiarą czy religią. Stanowi cechę zdrowego, kompletnego JA, które rozpoznaje siebie w relacji z Siłą Wyższą/Bogiem.
Transformacja
Bezsilności i przekonaniem, że “tak już musi być” to tylko echo bolesnej przeszłości. Fragment dziecięcego doświadczenia, które boli. I TEN ból dobrze już znasz.
Istnieje inny rodzaj bólu. Ból wzrastania i otwierania się na nowe. A nowe – choć woła, to i straszyć może. Potrzebujemy je oswajać kawałek po kawałku. To bywa trudne. Ale nie bardziej niż życie w starych schematach.
Prowadzę przez naprawdę głębokie procesy, które nie uznają dróg na skróty. Ale nawet przez największą ciemność nie idziesz sama. Towarzyszę Ci na każdym etapie zmiany.
Wychowałam się w rodzinie alkoholowej, jako najstarsze z trójki rodzeństwa. Znam od podszewki szereg tematów związanych z dysfunkcyjnym domem: dysocjacja, permanentny lęk o przyszłość, chroniczne napięcie, nadwrażliwość, lęk przed odrzuceniem, współzależność emocjonalna, poczucie pustki i bycia wybrakowaną. Klimat przemocowego domu wgryzł się w moje ziemskie dna. Dokładnie ten sam klimat odtwarzałam w różnych moich bliskich relacjach, również w relacji ze sobą.
Długo nie łączyłam kropek.
Wewnętrzny ból rozdzierał mnie od środka, i utrudniał wzięcie pełnego oddechu. Tęskniłam za nieistniejącym domem, którego na próżno wypatrywałam w oczach innych ludzi i w kolejnych adresach. Wsparcia szukałam w psychologii, psychoterapii, duchowości, religijności, ezoteryce, rozwoju osobistym. Moja wiedza rosła, a wraz z nią moja wewnętrzne rozdarcie.
Przełomem w moim życiu był czas, kiedy zaczęłam kontaktować się ze swoim wewnętrznym dzieckiem w sposób, który angażuje ciało i układ nerwowy. Odblokowałam kolejne fale emocjonalnej energii i udrożniłam przepływ tam, gdzie przez lata panował zastój. Zrozumiałam, że uzdrowienie, którego szukam kryje się w tym, od czego uciekam. We mnie samej, w moim wnętrzu. Ale nie jakimś abstrakcyjnym duchowym wnętrzu, ale w moim fizycznym ciele.
Zaczęłam zatrzymywać się w swoim emocjonalnym i fizycznym bólu i z uważnością przyglądać się temu, co się za nim kryje. Następnie reagowałam na niego w nowy, reparacyjny sposób.
Z przerażeniem, ale i z ulgą zdałam sobie sprawę z tego, że nie przeżywam nic nowego – każde bolesne doświadczenie w dorosłym życiu zawracało mnie do mojego dzieciństwa, by ponownie – i tym razem świadomie- przeżyć to, co wtedy było nie do przeżycia. I by tym razem potraktować swoje doświadczenie inaczej, korzystając z nowych jakości i zasobów. Innych niż te, którymi dysponowałam jako dziecko.
Tak poznałam Aurorę – moje wewnętrzne dziecko. Kiedy naprawdę ją poczułam, nie byłam już w stanie uciekać od jej bólu i zamykać przed nią drzwi. Zapragnęłam stać się dla niej dobrym, kochającym rodzicem, którego wiele razy brakowało w jej/moim dzieciństwie.
Praca terapeutyczna uwzględniająca ciało i kontakt z wewnętrznym dzieckiem nareszcie zaczęła przynosić wymierne efekty, których tak bardzo pragnęłam! Moje cierpienie zmniejszało się. Nie czułam się już tak bardzo osamotniona w moim doświadczeniu. Miałam coraz więcej przestrzeni na swoje odczuwanie i reakcje.
Zrozumiałam, że wszystko, po co wcześniej sięgałam i czego słuchałam – robiłam, żeby od siebie uciec. Żeby się zmienić, naprawić, żeby nie być tym, kim jestem. Tymczasem uzdrowienie czekało dokładnie tam, gdzie było najtrudniej – tuż pod powierzchnią mojej skóry. Radość odnalezienia siebie była tak wielka, że zapragnęłam dzielić się swoim doświadczeniem z innymi.
Tak powstał mój kanał oraz blog (dawniej Zapiski Aurory)
Z czasem zaczęłam kształcić się w pracy z traumą rozwojową i szokową, by swoją wiedzę praktyczną wzbogacać o wiedzę popartą badaniami i doświadczeniem innych osób. Zostałam praktyczką terapii traumy metodą Somatic Experiencing®, a także praktyczką Bodynamic (jestem w trakcie certyfikacji).
I teraz napiszę coś dziwnego. Po wielu latach od odnalezienia Aurory, choć miałam naprawdę fajne, poukładane życie, znów zaczęłam czuć wewnętrzną pustkę. (Sic!) Podobną w objawach, ale inaczej odczuwaną. Tęsknotę choć znaną, to w nowej odsłonie.
Tym razem jednak miałam na nią dużo więcej przestrzeni. Nie uciekałam. Zaciekawiałam się nią i pozwalałam się jej przenikać. Dość szybko okazało się, że ten nowo odkryty brak, ta pustka, którą czuję wskazuje kierunek do siebie. Jeszcze głębiej. Jeszcze prawdziwiej. I w tym spotkaniu nie chodziło już ani o dzieciństwo ani o wewnętrzne dziecko. Chodziło o połączenie z moją najgłębszą Esencją.
W tym intensywnym czasie zrozumiałam, że każdy centymetr ciała, który uwolniłam od starych schematów i napięć, wołał teraz o kontakt z czymś głębszym. Nie mogłam zapełnić tego kolejną aktywnością, wyzwaniem, kompetencjami czy sukcesem. Potrzebowałam napełnić się duchowym światłem, samą esencją BYCIA.
Otworzyłam się jeszcze bardziej na kontakt z Bogiem, Siłą Wyższą, Wszechświatem (nazwij to jak chcesz – mówimy o Jednym bez względu na słowa i religie, którymi to opakujesz.) W zdrowy, ugruntowany sposób.
Choć duchowość w różnych formach towarzyszyła mi od zawsze, to duchowość ucieleśniona – doznawana w postaci fizycznych doznań w ciele, doświadczona w każdej komórce mojego ciała jako przenikająca mnie życiodajna energia była dla mnie czymś nowym. Czułam się tak, jakby moja dusza i moje ciało wpadły sobie w objęcia i nie chciały się nigdy więcej rozdzielać.
Zakochałam się w tym połączeniu!
Tylko pomyśleć, że kiedyś było mi tak ciasno w ciele. Traktowałam je jak przeszkodę w drodze do siebie. Tymczasem to właśnie relacja z ciałem otworzyła mnie na najpiękniejsze doświadczenia (również te duchowe) i pozwoliła odzyskać to, za czym tak bardzo tęskniłam – głębokie poczucie połączenia i przynależności.
Uważam, że zdrowy rozwój uwzględnia wszystkie nasze aspekty: cielesny, emocjonalny, mentalny i duchowy. Pomagam je łączyć i integrować. W końcu jesteś C(i)ałością!
W zależności od tego, na którym etapie transformacji jesteś, możesz potrzebować innego rodzaju wsparcia. Zapoznaj się z ofertą moich kursów i warsztatów i wybierz ten, który rezonuje z Tobą najbardziej.
© 2026 Sylwia Kulesza. Zdjęcia: Lubov Lisitsa. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i rozpowszechnianie treści bez pisemnej zgody autorki jest zabronione. Design by Pix & Hue.