Kiedy on ją wybiera
Kiedy on ja wybiera, Staje przy niej murem. Kiedy on ją wybiera, Wybiera też trudną drogę patrzenia na to, co potrzebuje uzdrowienia. W nim, w relacji, w ich
A przynajmniej nie takie jak myślisz.
Masz problem. Reagujesz emocjonalnie na niby zwykłe sytuacje. Tkwisz w nieświadomych schematach jak w błędnym kole. I wreszcie postanawiasz coś z tym zrobić. Zapisujesz się na sesje, zaczynasz czytać mądre książki, procesujesz emocje, ukochujesz swoje dziecko wewnętrzne.
Zdawać by się mogło, że już powinnaś być idealna. Poukładana. Już nie powinnaś czuć tego wszystkiego.
Ty jednak czujesz nawet więcej i bardziej. O co chodzi- pytasz? Kiedy wreszcie ja to uzdrowię? Dlaczego nadal mnie boli, kiedy on tak do mnie mówi? Czemu ciągle czuję ból?
Bo nie jesteś kamieniem ani psychopatą! I będziesz czuć ból. To, co się zmieni, to przestaniesz działaś pod jego wpływem. A on przestanie kontrolować twoje życie.
Przyznaję się bez bicia- to było jedno z moich największych rozczarowań w moim własnym procesie: „Jak to? to, ja nadal pozostanę sobą? To te wszystkie terapie, sesje, narzędzia nie sprawią, że stanę się innym człowiekiem i nie będę czuła nieprzyjemnych emocji?”
Rozpoczynając podróż w głąb siebie bardzo często robimy to w poczuciu, że coś z nami nie tak. Że skoro doświadczam czegoś, czego nie rozumiem, to znaczy, że to jest złe.
I muszę się tego pozbyć.
Przerobić.
Przepracować.
Ciach ciach ciach.
Nie wiele to się różni od podejścia surowego, karzącego rodzica, który nie mając przestrzeni na płacz dziecka karze mu być cicho. Albo się dopasować, być grzeczne, poukładane, takie jak inne „dobre” dzieci.
Nawet w obliczu swojego bólu i cierpienia jesteśmy dla siebie surowi, osądzający i opresyjni.
„Co jest ze mną nie tak?”
„Mam siebie dość!”
„Czemu nie mogę być jak inni, oni nie mają takich problemów.”
Sami ze sobą i nawet już w rozwoju, w procesie odgrywamy dobrze znany nam scenariusz. Historię dziecka, na które nie ma miejsca. Dziecka, które ma spełniać oczekiwania rodziców, nauczycieli, kultury.
Być w normie. Dostosować się. Przynosić chlubę rodzicom. A przynajmniej nie przynosić wstydu. Nie obciążać. Nie dokładać utyranej życiem matce czy zdenerwowanemu ojcu.
Kiedy rozpoczynałam proces integrowania zranionego dziecka wewnętrznego liczyłam na to, że uwolnię się od mojej historii dosłownie. Że będę mogła żyć tak, jakby moja historia była inna. Uzdrowienie traktowałam jako „naprawienie”. Coś ze mną nie tak, jakaś taka wybrakowana jestem, więc się przerobię i stanę kimś innym.
Im dłużej trwał mój proces, tym bardziej zdawałam sobie sprawę z tego, że nie tylko się nie zmienię, ale jeszcze bardziej stanę się sobą. I że nie przestanę czuć. To, co bolało boli nadal. Moje rany nie zniknęły. Zabliźniły się i tak jak skóra w miejscu blizny jest bardziej wrażliwa, tak i ja mam swoje obszary, które wymagają większej uwagi i ochrony.
W czasie procesu uczymy się o te wrażliwe miejsca troszczyć. Uznawać je i otoczyłam opieką. Bolą. I nie wiem, czy mniej. Dla mnie to jest odczuwalne, jako „mniej”, bo już nie działam pod wpływem tego bólu, więc on nie jest tak widoczny. Ale jest. Zwracam sobie prawo do odczuwanie go. Jestem z nim w kontakcie, kiedy się pojawia. I nie zatrzymuję, kiedy odchodzi, by zrobić miejsce radości czy innym bardziej przyjemnym stanom.
Kiedy zaczęłam uznawać swój ból i robić mu miejsce, zauważyłam, jak wiele energii zużywałam wcześniej na zagłuszanie go. Ile zachowań, słów, mechanizmów obronnych stosowałam, żeby tylko zagłuszyć swoje pokiereszowane wnętrze. Zaczęłam patrzeć na siebie bardziej łagodnie, z czułością, zwróciłam sobie to odbierane nam wszystkim prawo do CZUCIA i BYCIA WRAŻLIWĄ.
W tym sensie, że nie sprawisz, że one znikną zupełnie.
One są i będą. Twoja historia zawsze pozostanie twoją historią. Nie istnieje sposób na realny powrót do przeszłości i odwrócenie wydarzeń. Jednak to, co możesz zrobić, to uznać swoją historię i ból z nią związany. A wtedy zaczniesz na tej historii wzrastać. Uznając ją i opłakując, pozwolisz jej pozostać tam, gdzie de facto jest- w przeszłości.
I uwaga! Na tematy, których dotyczy Twoja trauma będziesz już zawsze bardzo wrażliwa. Jeśli byłaś wykorzystywana seksualnie i uzdrowisz tę traumę, to spośród tłumu ludzi ty pierwsza rozpoznasz niepokojące sygnały w kontakcie z innymi ludźmi. I zrozumiesz nadużywane dziecko bardziej, niż wyedukowany (ale tylko intelektualnie) specjalista. Nieuzdrowiona trauma sprawi natomiast, że będziesz wypierać i odrzucać to, co widzisz, tak jak odrzucasz swój własny ból.
To, że uzdrawiając się przestajemy czuć ból to jeden z mitów na temat rozwoju i pracy wewnętrznej. Przeczytaj o 8 innych.
Bo robiąc to, musieliby otworzyć się na własny ból- ból bitego dziecka, którym sami byli. Stanięcie za swoim dzieckiem wewnętrznym, uznanie własnego niewyrażonego dotąd bólu i cierpienia, obdarzenie siebie empatią sprawi, że zaczniesz dostrzegać ból i krzywdę innych osób. I mieć na nią przestrzeń.
To taki bonus. Uzdrawiając własne traumy nadal jesteś wrażliwa w danym obszarze. A ponieważ masz przestrzeń na ból własny i innych, to on nie znika, tylko dodaje Ci siły do zdrowego działania w obronie własnej i innych. Uzdrowiona trauma nie znika. Uzdrowiona trauma sprawia, że masz już odwagę stanąć w swojej obronie, zaopiekować się sobą i innymi. Prawdziwe uzdrowienie rozpoznasz po opiekuńczym i ochronnym zachowaniu wobec tych części siebie, które ochrony potrzebują.
Kiedy on ja wybiera, Staje przy niej murem. Kiedy on ją wybiera, Wybiera też trudną drogę patrzenia na to, co potrzebuje uzdrowienia. W nim, w relacji, w ich
Miałam w ostatnim czasie przyjemność uczestniczyć w 4-dniowym szkoleniu dla psychoterapeutów pt. „Integrowanie doświadczeń pozazmysłowych w gabinecie terapeutycznym”. Szkolenie poprowadziła Ditte Marcher – współtwórczyni nurtu psychoterapii somatycznej Bodynamic. To była
O tym, jak zostałam Ratowniczką. Pamiętam ten dzień, kiedy wyszłam szukać mamy. Wyszła zapłakana z domu, czułam wtedy, że to wyjście jest inne niż zazwyczaj. Widziałam, że nie ma już
© 2026 Sylwia Kulesza. Zdjęcia: Lubov Lisitsa. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i rozpowszechnianie treści bez pisemnej zgody autorki jest zabronione. Design by Pix & Hue.